Czerwone komety
Tarnowski Teatr im L. Solskiego
reż. J. Tumidajski
rola: Lili


Reżyseria i opracowanie muzyczne - J. Tumidajski
Scenografia i kostiumy - M. Kaczmarek
Choreografia/ruch sceniczny - A. Jankowska

pozostała obsada:
Leopold - M. Czernecki (gościnnie)
Bibi - A. Lenczewska
Antonia - M. Marianna Gortych
Rudiger - P. Jędrzejek
Margret - A. Grochal (gościnnie)
Alfons - M. Pilawski (gościnnie)
oraz kot Gustaw

Dziś młodzi ludzie nie interesują się polityką wcale lub interesują się nią, bo widzą w niej szansę na zrobienie szybkiej kariery. Ci pierwsi wolą wydawać pieniądze (zwłaszcza swoich rodziców), ci drudzy chcą je zarabiać. Jednak zarówno jedni jak i drudzy nie udają, że chodzi im o coś więcej, niż o własne ego. Mają gdzieś wartości, ojczyznę i bliźnich. W takiej, dość cynicznej, rzeczywistości Andreas Sauter i Bernhard Studlar umieszczają akcję swojej komedii "Czerwone Komety" - (anty)kapitalistycznej bajki. Dwie główne bohaterki - siostry Lili i Bibi - rozpoczynają rewolucję. Buntują się przeciw konsupcyjnemu trybowi życia, negują hedonizm dominujący we współczesności. Jest to oczywiście rewolucja buffo - żadna inna nie jest dziś przecież możliwa - a jednak w pomyśle autorów jest coś bardzo świeżego i pociągającego.
Jarosław Tumidajski

Odpowiedź na pytanie: "Co kto robi?" określa w "Czerwonych Kometach" poglądy i język bohaterów. Jest producentka reklam, dealer samochodowy, koniecznie studentka - siostra bohaterki, rodzice - dobrze sytuowani dentyści i tłusty czternastoletni kot Gustaw. "Koniec z konsumpcyjnym szaleństwem!" krzyczą młode bohaterki i same wpadają we własną pułapkę. Wokół mnożą się akty "terroru", brygada "Czerwone Komety" dokonała zamachu na bufet i Prezydent musiał zaprosić swoich gości na ulicznego grilla! Przeciwnicy globalizacji przebierają się za Świętych Mikołajów i napadają. Uważają, że hodowla starych kotów i wyjazd na Boże Narodzenie do Dubaju to przejaw zbytku mieszkańców starej Europy. Jak skończy się ten "dialog pokoleń"? A przede wszystkim komu przypadnie 10 tysięcy euro - okup za uprowadzonego kota? Polska prapremiera obsypanej międzynarodowymi nagrodami komedii "Czerwone Komety" Sautera/Studlara. Sztuka o potrzebie buntu "przerośniętych dzieci" - pisze Justyna Golińska ("Dialog"). Ta prawie farsa rozbawi licealistów, zainteresuje studentów, zmusi do myślenia dorosłych, wkrótce realizacja telewizyjna w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego.
Wojciech Markiewicz


wybrane recenzje:

Bombą w Mikołaja! - recenzja z Przekroju
Ala nie ma kota - recenzja z Dziennika Polska Europa Świat





© 2008 Sylwia Gliwa | zastrzeżenie prawne